Pora na Zieleń
Ogród#taras#deska tarasowa#kompozyt

Taras drewniany czy kompozytowy — co wybrać na lata

Posiwiała deska tarasowa z drewna i zielona roślinność wchodząca na jej krawędź

Taras drewniany czy kompozytowy — o tym nie decyduje wygląd, tylko liczba weekendów, które co roku oddasz desce. Drewno wymaga mycia i olejowania raz na rok albo dwa, za to można je przeszlifować i wygląda wtedy jak nowe. Kompozyt zwalnia z konserwacji, kosztuje więcej i mocno nagrzewa się w słońcu. Rysy zostają na nim na stałe.

Sprzedawcy lubią ustawiać to jako spór o urodę: ciepłe drewno kontra praktyczny plastik. To fałszywa oś. Różnica leży w tym, czy raz na sezon wyciągasz szczotkę i puszkę oleju, czy nie chcesz o tarasie myśleć w ogóle.

Taras drewniany czy kompozytowy — czym naprawdę się różnią?

Drewno się zużywa i się regeneruje. Szarzeje, łapie rysy, podnosi włókno — ale zawsze możesz je zeszlifować i nałożyć olej od nowa. Zadbana deska po dziesięciu latach wygląda lepiej niż zaniedbana po trzech.

Kompozyt zachowuje się odwrotnie. Przez dwa, trzy lata blaknie, potem ustala kolor i zostaje w tym stanie na lata. Ale każde uszkodzenie jest jednokierunkowe: rysa po przeciągniętej donicy czy przypalenie od węgla z grilla zostaną tam do końca życia tarasu.

Cała decyzja sprowadza się do tego: drewno kupujesz razem z cykliczną pracą, ale i z prawem do naprawy. Kompozyt kupujesz raz — i godzisz się, że nic już nie poprawisz.

Zanim porównasz materiały, sprawdź stronę świata. Taras od południa bez cienia to najgorsze miejsce dla ciemnego kompozytu. Taras od północy, wilgotny do południa, szybciej porasta zielonym nalotem — i tam z kolei drewno wymaga częstszego mycia.

Które drewno na taras: egzotyk, modrzew czy sosna?

Trzy popularne w Polsce grupy różnią się przede wszystkim gęstością, a ta przekłada się na trwałość i cenę.

Drewno egzotyczne — bangkirai, garapa, itauba. Gęste, twarde, naturalnie odporne na grzyby bez żadnej impregnacji. Bangkirai to klasa trwałości 1-2 i realnie 20-25 lat na tarasie, garapa jest jaśniejsza, miodowa i plasuje się nieco niżej. Ceny materiału to zwykle 200-400 zł/m². Wada, o której rzadko się mówi: przez pierwszy sezon egzotyki wypłukują garbniki i potrafią zaplamić jasny bruk pod okapem.

Modrzew syberyjski. Klasa trwałości 3, przy dobrej wentylacji od spodu 12-18 lat. Kosztuje 130-200 zł/m², czyli mniej więcej połowę ceny egzotyku. Jest żywiczny, w upały wypaca kropelki żywicy, a z czasem pojawiają się na nim drobne pęknięcia włoskowate — to cecha gatunku, nie wada partii.

Sosna impregnowana ciśnieniowo. Najtańsza opcja: 60-110 zł/m². Uwaga na słowo „ciśnieniowo" — chodzi o impregnat wtłoczony w autoklawie, nie o środek zamalowany pędzlem. Sosna z autoklawu wytrzyma 8-12 lat, ta z pędzla — połowę tego. Pracuje najmocniej z całej trójki, więc po kilku sezonach częściej podnosi drzazgi.

Wszystkie trzy siwieją. Bez oleju drewno przechodzi w srebrzystą szarość w ciągu 6-12 miesięcy i to jest proces czysto estetyczny — nie skraca życia deski. Jeśli szarość ci nie przeszkadza, konserwacja schodzi do jednego mycia rocznie.

Kompozyt WPC: komorowy czy pełny, szczotkowany czy koekstrudowany?

Pod hasłem „deska kompozytowa" kryją się produkty bardzo od siebie odległe.

Komorowa (pusta w środku) — 120-200 zł/m². Lekka, tania, wymaga gęstszego rozstawu legarów. Jej słabość to końce desek: jeśli nie zamkniesz ich zaślepkami, woda wchodzi w komory, zimą zamarza i rozsadza profil od środka.

Pełna (lita) — 200-350 zł/m². Waży nawet 8-10 kg na metr bieżący, za to jest sztywna, lepiej znosi punktowe obciążenia i mniej „dudni" pod stopami.

Druga oś to wykończenie. Deska szczotkowana ma odsłonięty rdzeń — chłonie plamy z tłuszczu i czerwonego wina, a w pierwszym sezonie wyraźnie blaknie. Deska koekstrudowana jest oblana cienkim płaszczem polimerowym: plamy schodzą wodą, kolor trzyma się znacznie lepiej, a producenci dają na nią 15-25 lat gwarancji. Kosztuje 220-400 zł/m².

Kompozyt rozszerza się o 0,3-0,5 mm na każdy metr deski przy zmianie temperatury o 10°C. Przy desce 4 m i różnicy między styczniem a lipcowym popołudniem to kilka milimetrów ruchu. Dlatego dylatacja czołowa musi mieć 5-8 mm, a odsunięcie od ściany minimum 10-15 mm. Taras dosunięty „na styk" wybrzuszy się w pierwsze upały.

Taras drewniany czy kompozytowy latem — co robi z deską słońce?

To najbardziej niedoceniana różnica. Ciemna deska WPC w pełnym słońcu osiąga na powierzchni 60-70°C. Jasne drewno przy tej samej pogodzie zatrzymuje się w okolicach 45-55°C, bo ma niższą gęstość i lepiej oddaje ciepło.

Po ciemnym kompozycie w lipcowe południe nie przejdziesz boso — i nie przejdzie po nim pies. Jeśli taras ma być miejscem, gdzie dzieci chodzą bez klapek, to argument ważniejszy niż różnica 50 zł w cenie metra.

Da się to złagodzić: jasne odcienie nagrzewają się o kilkanaście stopni mniej niż antracyt, a cień z pergoli albo drzewa zbija temperaturę powierzchni najskuteczniej.

Taras drewniany czy kompozytowy — ile kosztuje i ile pracy wymaga?

Poniżej widełki rynkowe dla samej deski, bez konstrukcji i robocizny. Za montaż z materiałem wykonawcy liczą zwykle 250-500 zł/m².

Materiał Cena deski (zł/m²) Utrzymanie roczne Trwałość Latem
Sosna impregnowana ciśnieniowo 60-110 mycie + olej co rok, drzazgi do szlifowania 8-12 lat chłodna, jasna, bezpieczna boso
Modrzew syberyjski 130-200 mycie + olej co 1-2 lata 12-18 lat chłodna, może wypacać żywicę
Drewno egzotyczne (bangkirai, garapa) 200-400 mycie + olej 1-2 razy w roku lub zero, jeśli godzisz się na siwiznę 20-25 lat umiarkowanie ciepła
Kompozyt WPC komorowy 120-200 mycie 2 razy w roku 10-15 lat gorąca, ciemne kolory nie do chodzenia boso
Kompozyt WPC pełny / koekstrudowany 200-400 mycie 2 razy w roku 15-25 lat (gwarancja) gorąca, jasne odcienie znośniejsze

Policz to na dziesięć lat, nie na dzień zakupu. Modrzew za 160 zł/m² plus pięć olejowań po mniej więcej 20-30 zł/m² materiału i jeden weekend pracy każdorazowo wychodzi podobnie jak kompozyt za 280 zł/m² — tyle że tam weekendy zostają twoje.

Dlaczego konstrukcja pod spodem decyduje bardziej niż deska?

Tarasy rzadko umierają od góry. Gniją i zapadają się od legarów, a legary psuje zawsze to samo: stojąca woda i brak przepływu powietrza.

Cztery rzeczy, które robią różnicę:

  1. Prześwit i wentylacja. Pod legarem minimum 3-5 cm wolnej przestrzeni, a powietrze ma mieć jak wejść i wyjść — co najmniej z dwóch przeciwległych stron. Taras obudowany szczelnym cokołem to wilgotna komora: legary rozkładają się w cztery, pięć sezonów, choć deska na wierzchu wygląda jeszcze dobrze.
  2. Odstęp od gruntu i podbudowa. Minimum 10 cm nad ziemią. Pod spodem żwir i agrowłóknina, nigdy folia budowlana — na folii woda stoi zamiast wsiąkać.
  3. Spadek. 1-2% (czyli 1-2 cm na metr) w kierunku od budynku. Bez tego po każdym deszczu zostają kałuże, które na drewnie zostawiają ciemne obwódki, a na kompozycie glony.
  4. Materiał legarów. Legar drewniany powinien być klasy użytkowej 4 albo z tego samego gatunku co deska. Pod kompozyt, który ma przeżyć 20 lat, rozsądniejsze są legary aluminiowe — kosztują 35-60 zł/mb, ale nie zgniją szybciej niż nawierzchnia. Pod każdy legar dają się podkładki EPDM, żeby drewno nie leżało na mokrym betonie.

Klipsy montażowe czy wkręty?

Klipsy dają niewidoczny montaż i równą szczelinę bez odmierzania. Kosztują 2-4 zł za sztukę, schodzi ich około 20 na m². Minus: pojedynczej deski ze środka nie wymienisz bez rozbierania połaci od krawędzi.

Wkręty — tylko nierdzewne A2 lub A4, 5x60 mm, z łbem wpuszczanym. Przy egzotyku obowiązkowe nawiercenie wstępne, inaczej deska pęka. Zwykła stal ocynkowana zostawi po dwóch sezonach czarne obwódki wokół każdego łba.

Przy kompozycie wybór odpada — klipsy są obowiązkowe. Wkręt przechodzący przez profil blokuje jego pracę termiczną i deska wybrzusza się między punktami mocowania.

Najczęstsze błędy przy wyborze deski tarasowej

  • Kupowanie kompozytu „bo nie wymaga konserwacji", a potem układanie go na tanich drewnianych legarach — nawierzchnia przeżyje konstrukcję o dekadę.
  • Dosuwanie desek na styk do ściany domu. Drewno spęcznieje po deszczu, kompozyt wydłuży się w upał. Oba scenariusze kończą się falą na tarasie.
  • Mycie myjką ciśnieniową z dyszy punktowej. Rozwłóknia drewno i matowieje płaszcz kompozytu. Dysza płaska, maksymalnie 100 bar, z odległości 30 cm i wzdłuż desek.
  • Olejowanie świeżo kupionego egzotyku od razu po montażu. Deska bywa jeszcze wilgotna i nasycona własnymi olejami — daj jej kilka tygodni na wyschnięcie.
  • Zamykanie przestrzeni pod tarasem deską elewacyjną bez szczelin. Estetyka wygrywa, wentylacja przegrywa, legary gniją.

Zanim zamówisz cokolwiek, poproś sprzedawcę o jedną deskę każdego kandydata i zostaw je przy tarasie na dwa tygodnie. Zobaczysz, jak zmienia się kolor po deszczu, jak mocno każda parzy w południe i czy nie jest za śliska po ulewie. Próbka kosztuje 20-40 zł i mówi więcej niż katalog.

Podsumowanie

Wybierz drewno, jeśli akceptujesz jeden weekend pracy rocznie w zamian za możliwość odświeżenia powierzchni. Wybierz kompozyt, jeśli wolisz zapłacić więcej na starcie i nie wracać do tematu — godząc się na gorącą podłogę w upały i nieusuwalne rysy.

Cokolwiek wybierzesz, wydaj pieniądze najpierw na konstrukcję: 3-5 cm prześwitu pod legarem, wentylacja z dwóch stron, spadek 1-2% od budynku, legary klasy 4 lub aluminiowe. Tarasy rozpadają się od spodu, nie od góry.

Najczęstsze pytania

Sama deska WPC to 120-400 zł/m² zależnie od tego, czy jest komorowa, pełna, czy koekstrudowana. Do tego doliczasz konstrukcję: legary drewniane z klipsami i podkładkami 60-120 zł/m², aluminiowe 120-180 zł/m². Materiał na taras 20 m² zamyka się więc zwykle w 4-10 tys. zł, bez robocizny.

Nagrzewa się mocniej niż drewno. W pełnym słońcu ciemna deska WPC potrafi mieć 60-70°C na powierzchni, podczas gdy jasne drewno zatrzymuje się w okolicach 45-55°C. Boso da się po niej chodzić dopiero późnym popołudniem. Jeśli taras jest od południa i bez cienia, wybieraj jasne odcienie.

Praktycznie nie. W desce koekstrudowanej rysa przecina cienki płaszcz ochronny i każda próba szlifowania powiększa uszkodzenie. W desce szczotkowanej czasem udaje się zamaskować zadrapanie szczotką drucianą wzdłuż słojów, ale kolor i tak będzie odbiegał. Drewno w tej samej sytuacji przeszlifujesz papierem 80 i naolejujesz.

Dla desek drewnianych 21-25 mm przyjmuje się 40-50 cm w osiach. Kompozyt komorowy potrzebuje 30-40 cm, pełny wytrzyma 40-50 cm. Jeśli układasz deski po skosie 45°, zmniejsz rozstaw o mniej więcej jedną trzecią. Zawsze sprawdź, co podaje producent konkretnej deski — to on daje gwarancję.

Nie musisz — bez oleju posiwieje, ale nie zgnije szybciej. Olejujesz wtedy, gdy zależy ci na ciepłym, miodowym kolorze. W pierwszych dwóch sezonach deska chłonie najwięcej, więc olej nakłada się raz w roku, później zwykle co 1,5-2 lata, wiosną lub wczesną jesienią na suche drewno.

Tomasz Lewandowski
AutorTomasz Lewandowski

Tworzy ogrody przyjazne naturze — łąki kwietne, oczka wodne i zakątki dla owadów. Doradza, jak własnymi rękami zbudować w ogrodzie coś trwałego i pięknego.

Weryfikacja merytoryczna: Ewa Kowalczyk, redaktorka prowadząca. Sprawdzamy liczby, terminy i zasady bezpieczeństwa przed publikacją.

Czytaj dalej