Pora na Zieleń

Zimowanie pelargonii — 3 sposoby, żeby nie kupować nowych

Pelargonie w doniczkach przygotowane do zimowania w chłodnym pomieszczeniu

Zimowanie pelargonii jest prostsze, niż się wydaje: przed pierwszym przymrozkiem przytnij pędy o połowę do dwóch trzecich, wstaw doniczki do jasnego pomieszczenia o 5-10 st. C i podlewaj raz w miesiącu. Pelargonie nie są roślinami jednorocznymi — traktujemy je tak tylko z wygody. Przezimowane wybiją wiosną na nowo, a Ty zaoszczędzisz 80-150 zł na sadzonkach.

Poniżej znajdziesz trzy metody zimowania — od najpewniejszej piwnicy, przez parapet, po starą metodę „na goło" — z tabelą porównawczą, kalendarzem na wiosnę i sposobem, jak z jesiennego cięcia zrobić darmowe sadzonki i podwoić kolekcję.

Szybki rachunek: jedna pelargonia w maju kosztuje 8-15 zł. Przy dziesięciu roślinach na balkonie to 80-150 zł wydawane co wiosnę od nowa. Dwa sezony zimowania i masz „zaoszczędzoną" równowartość porządnej skrzynki balkonowej z samopodlewaniem.

Kiedy wnieść pelargonie do domu?

Sygnałem jest prognoza pierwszego przymrozku, nie data w kalendarzu. W większości Polski pierwszy mróz przychodzi na przełomie września i października; na zachodzie kraju potrafi się spóźnić do końca października, a na Suwalszczyźnie i Podhalu zdarza się już w połowie września. Pelargonia zniesie chłodne noce z temperaturą 2-3 st. C, ale jedna noc z -1 st. C kończy sezon definitywnie.

Praktyczna reguła: gdy prognozy nocne schodzą poniżej 5 st. C, zaczynasz przygotowania. Gdy w prognozie pojawia się zero — rośliny muszą być już pod dachem. Balkon nie musi po nich opustoszeć: na zwolnione miejsce wchodzą rośliny, które zniosą mróz w donicy. Nie graj z pogodą o kilka dni dłuższego kwitnienia — przymrozek radiacyjny potrafi przyjść przy bezchmurnym niebie, którego prognoza nie zapowie.

Jak przygotować pelargonie do zimowania?

Przygotowanie zajmuje kwadrans na roślinę i decyduje o tym, czy wiosną odbierzesz zdrowy krzaczek, czy zgniły kikut. Kolejność:

  1. Przytnij pędy o połowę do dwóch trzecich. Z pędu długiego na 30 cm zostaw 10-15 cm. Tnij ostrym sekatorem 3-5 mm nad węzłem (zgrubieniem, z którego wyrasta liść) — z tych miejsc wiosną wybiją nowe przyrosty.
  2. Usuń wszystkie kwiaty, pąki i żółte liście. W chłodzie i tak by zgniły, a każda resztka to zaproszenie dla szarej pleśni.
  3. Przejrzyj rośliny pod kątem szkodników. Mszyce i mączliki chętnie zimują razem z pelargonią. Jeśli coś znajdziesz, opryskaj roztworem szarego mydła (1 łyżka na litr wody) i powtórz po tygodniu.
  4. Ogranicz podlewanie już na balkonie. Ostatnie dwa tygodnie przed wniesieniem podlewaj minimalnie — lekko przesuszona roślina łatwiej wchodzi w spoczynek.

Ściętych pędów nie wyrzucaj na kompost. To gotowy materiał na sadzonki — o tym za chwilę.

Jak zimować pelargonie w piwnicy lub na klatce schodowej?

To metoda pierwsza i najpewniejsza: przycięte pelargonie zostają w swoich doniczkach i wędrują do jasnego, chłodnego pomieszczenia o temperaturze 5-10 st. C. Kandydaci: nieogrzewana piwnica z oknem, klatka schodowa bloku, garaż z doświetleniem, weranda, nieogrzewana sypialnia. Warunek jest podwójny: chłodno i widno naraz.

Tą samą drogą idą chryzantemy, którym też szkoda pozwolić zmarznąć — szczegóły przy uprawie chryzantem w donicach. Pojemniki, które zostają na zewnątrz, zabezpieczasz z kolei zupełnie inaczej: owinięciem i ściółką, co rozkładam w poradniku o zabezpieczaniu roślin w donicach na zimę.

Pielęgnacja przez zimę sprowadza się do jednego rytuału: raz w miesiącu szklanka wody na doniczkę i szybki przegląd. Wybierz opadłe liście, wytnij pędy, które ciemnieją lub miękną, i tyle. Z dziesięciu roślin w takich warunkach do wiosny dociągnie osiem, dziewięć.

W chłodzie woda to wróg numer jeden. Mokra ziemia w 6-8 st. C nie wysycha tygodniami, a korzenie pelargonii w zimnym błocie gniją bezobjawowo — zauważysz dopiero, gdy pędy zrobią się miękkie. Lepiej podlać za mało niż za dużo; przesuszoną roślinę uratujesz, zgniłej już nie.

Czy pelargonie przezimują na parapecie w pokoju?

Przezimują, ale to opcja awaryjna dla tych, którzy nie mają chłodnego pomieszczenia. Problem jest fizjologiczny: w 20 st. C pelargonia nie zasypia, tylko próbuje rosnąć dalej — a zimowy dzień w Polsce trwa 8 godzin i daje ułamek letniego światła. Efekt to długie, blade, wiotkie pędy z rzadkimi liśćmi, czyli klasyczne „wyciąganie".

Jeśli parapet to jedyna opcja, ogranicz straty: wybierz najchłodniejszy pokój (sypialnia z uchylonym oknem, 12-16 st. C), ustaw doniczki tuż przy szybie południowego lub zachodniego okna i podlewaj oszczędnie co 2-3 tygodnie. Odsuń je też od strumienia gorącego powietrza znad kaloryfera. Wiosną wyciągnięte pędy przytniesz mocniej niż zwykle i roślina się odbuduje, tylko zakwitnie 2-3 tygodnie później niż ta z piwnicy.

Na czym polega zimowanie pelargonii „na goło"?

To metoda naszych babć — opcja dla odważnych i tych bez miejsca na doniczki. Wyjmij przyciętą pelargonię z doniczki, otrząśnij korzenie z ziemi do czysta, po czym owiń każdą roślinę osobno w gazetę lub papier pakowy i ułóż luźno w kartonie. Karton wstaw do ciemnej, chłodnej piwnicy o 5-8 st. C — im wyższa naturalna wilgotność powietrza, tym lepiej.

Przez zimę nie podlewasz wcale. Raz w miesiącu rozwiń próbkę i sprawdź pędy: mają być jędrne i zielonkawe w środku. Jeśli zaczynają się marszczyć jak suszona śliwka, namocz korzenie na godzinę w letniej wodzie, osusz i zawiń z powrotem. W marcu posadź rośliny do doniczek ze świeżą ziemią — obudzą się w 2-3 tygodnie. Przeżywalność jest tu najniższa, ale nakład pracy i zajęte miejsce — bliskie zeru.

Która metoda zimowania pelargonii jest najlepsza?

Krótko: jeśli masz jasną, chłodną piwnicę albo klatkę — nie kombinuj, to opcja o najlepszym stosunku efektu do wysiłku. Pozostałe traktuj jako plan B i C. Porównanie:

Metoda Warunki (temp. / światło) Nakład pracy Przeżywalność
Piwnica lub klatka schodowa (w doniczkach) 5-10 st. C, jasno Niski — szklanka wody raz w miesiącu ok. 80-90%
Parapet chłodnego pokoju 12-16 st. C, bardzo jasno, przy szybie Średni — podlewanie co 2-3 tyg., pilnowanie wyciągania ok. 60-70%
„Na goło" — korzenie w gazecie i kartonie 5-8 st. C, ciemno Minimalny — przegląd raz w miesiącu ok. 40-60%

Przy zdrowych, dobrze przyciętych roślinach będziesz raczej przy górnej granicy widełek. Najwięcej strat generują nie metody same w sobie, tylko dwa błędy: za ciepło i za mokro.

Jak zrobić sadzonki z jesiennego cięcia pelargonii?

Tu jest ukryty bonus całej operacji: pędy ścięte przy przygotowaniu do zimowania to gotowe sadzonki, a pelargonia ukorzenia się wyjątkowo łatwo. Z dziesięciu przyciętych roślin zbierzesz 20-30 wierzchołków — czyli podwajasz albo potrajasz kolekcję za darmo, jeszcze zanim zima się zacznie.

Jak to zrobić:

  1. Wybierz zdrowe wierzchołki pędów długości 8-10 cm i przytnij je tuż pod węzłem.
  2. Usuń dolne liście oraz wszystkie pąki kwiatowe — zostaw 2-3 górne listki.
  3. Wsadź sadzonki na głębokość 2-3 cm w lekko wilgotną mieszankę ziemi z piaskiem (pół na pół). Ukorzeniacz nie jest konieczny.
  4. Ustaw na jasnym parapecie w 18-20 st. C i utrzymuj podłoże ledwo wilgotne.

Korzenie pojawią się po 3-4 tygodniach — poznasz to po nowych listkach na wierzchołku. Młode sadzonki zimują na parapecie (im chłodniej i jaśniej, tym krępsze wyrosną), a w maju wychodzą na balkon jako pełnoprawne, kwitnące już w pierwszym sezonie rośliny.

Zanim zawiniesz rośliny na zimę, przyczep do każdej doniczki (albo wsuń w zawiniątko) karteczkę z kolorem kwiatów. Wiosną wszystkie przycięte pelargonie wyglądają identycznie — a z podpisanymi ułożysz kompozycję kolorystyczną zamiast losować.

Jak obudzić pelargonie wiosną?

Pobudka zaczyna się na przełomie lutego i marca. Przenieś rośliny w jaśniejsze i cieplejsze miejsce (16-18 st. C), przytnij pędy, które przez zimę zdążyły się wyciągnąć, i przesadź do świeżej, żyznej ziemi. Od tego momentu podlewaj regularnie, a po 2-3 tygodniach od ruszenia wzrostu zacznij zasilać nawozem do roślin kwitnących co dwa tygodnie.

Od kwietnia hartuj: w ciepłe, bezwietrzne dni wystawiaj doniczki na balkon na kilka godzin, na noc zabieraj do środka. Na stałe pelargonie wychodzą na zewnątrz po 15 maja — po zimnych ogrodnikach (12-14 maja) i zimnej Zośce, które w Polsce regularnie przynoszą ostatnie przymrozki. Zahartowana, przezimowana pelargonia jest od startu większa niż kupna sadzonka i zakwita już na początku czerwca.

Najczęstsze błędy przy zimowaniu pelargonii

  • Za ciepło i za ciemno naraz — pelargonia w ogrzewanym pokoju, w kącie z dala od okna, do marca zamienia się w wyciągnięte, blade badyle. Chłód bez światła albo światło bez chłodu jakoś przeżyje; brak obu naraz — nie.
  • Za mokro — podlewanie „jak zwykle" w chłodnym pomieszczeniu kończy się gniciem korzeni i szyjki. Zimą obowiązuje szklanka wody raz w miesiącu, nic więcej.
  • Zimowanie bez przycięcia — nieprzycięta roślina traci wodę przez całą masę liści, słabnie i łatwiej łapie szarą pleśń. Cięcie o połowę do dwóch trzecich to nie kosmetyka, tylko warunek.
  • Pozostawione kwiaty i opadłe liście — gnijące resztki w doniczce to wylęgarnia grzybów, które w chłodzie rozprawiają się z osłabioną rośliną w kilka tygodni.
  • Zbyt późne wniesienie — jedna mroźna noc niweczy cały plan; wnoś przy prognozach poniżej 5 st. C.
  • Wystawienie bez hartowania — przezimowana roślina wyniesiona w kwietniu prosto na słońce i wiatr dostaje szoku, a przygodny przymrozek dobija ją tak samo jak jesienny.

Podsumowanie

Zimowanie pelargonii to jedna z najbardziej opłacalnych jesiennych robót na balkonie: kwadrans pracy przy roślinie, szklanka wody raz w miesiącu i wiosną odbierasz dorodne krzaki zamiast wydawać 80-150 zł na nowe sadzonki. Najpewniejsza droga wiedzie przez jasną piwnicę lub klatkę o 5-10 st. C, a ścięte przy okazji pędy zamieniasz w darmowe sadzonki. Zacznij od jednego kroku: sprawdź dziś prognozę nocnych temperatur i zaplanuj cięcie, zanim przyjdzie pierwszy przymrozek.

Przed pierwszym przymrozkiem przytnij pelargonie o 1/2-2/3, przenieś do jasnego pomieszczenia o 5-10 st. C i podlewaj raz w miesiącu. Ścięte pędy ukorzeń jako sadzonki. Wiosną: przycięcie i przesadzenie w marcu, hartowanie od kwietnia, balkon po 15 maja.

Najczęstsze pytania

Nie. Pelargonie pochodzą z południowej Afryki i giną już przy -1 do -2 st. C — pierwszy jesienny przymrozek zamienia liście i pędy w ciemną, wodnistą masę. W polskim klimacie nie przetrwają na zewnątrz nawet pod agrowłókniną. Przed pierwszym mrozem muszą trafić pod dach.

Optimum to 5-10 st. C w jasnym miejscu. W takich warunkach roślina zapada w półsen: nie rośnie, ale nie traci sił. Poniżej 0 st. C ginie, a powyżej 15 st. C nie przechodzi w spoczynek i przy słabym zimowym świetle wyciąga się w blade, słabe pędy.

W chłodnym pomieszczeniu (5-10 st. C) wystarczy raz w miesiącu, symbolicznie — mniej więcej szklanka wody na doniczkę. Ziemia ma być niemal sucha, tylko korzenie nie mogą całkiem wyschnąć. Nadmiar wody w chłodzie to najczęstsza przyczyna gnicia zimujących pelargonii.

Tak. W spoczynku część liści żółknie i opada — roślina zrzuca to, czego nie potrzebuje. Ważne, żeby opadłe liście regularnie wybierać z doniczki i z pomieszczenia, bo zalegające resztki to pożywka dla szarej pleśni. Nagie, zdrowe pędy wiosną wybiją nowe przyrosty.

Na stałe dopiero po 15 maja, gdy miną zimni ogrodnicy i zimna Zośka — ostatnie wiosenne przymrozki w Polsce. Od kwietnia hartuj rośliny: w ciepłe dni wystawiaj je na zewnątrz, na noc chowaj do środka. Zahartowane pelargonie zakwitają szybciej i obficiej.

Magda Wróbel
AutorMagda Wróbel

Projektuje ogrody i aranżuje zieleń — od rabat po balkony i wnętrza. Pokazuje, jak łączyć rośliny w spójne, ładne kompozycje, które dobrze wyglądają przez cały sezon.

Czytaj dalej